Codzienność, przeplatana pracą i modlitwą

 

 

 

 

 

 

Jest 5.50, budzę się ze snu. Codziennie te same czynności: toaleta, krótka modlitwa i wyjazd na Mszę o 6.30. Kościół znajduje się 400 m od mojego domu, toteż dojazd zajmuje mi zaledwie minuty. W Eucharystii uczestniczę wspólnie z żoną, świecką karmelitanką. Po powrocie klękam w odosobnieniu i ponad godzinę trwam na modlitwie. ,,Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała” (Ps 34,2).

Robię sobie śniadanie. W domu jestem sam. Żona wyjechała z dziećmi do szkoły. Zaglądam do notesu, aby zobaczyć jak rozpisane mam zabiegi. O 9-tej muszę być w gabinecie. Wykonuję wolny zawód, toteż czas pracy organizuję sobie sam. Jednak zazwyczaj moje obowiązki rozpoczynają się rano, a kończą późnym wieczorem.

Jadę do pracy, w drodze odmawiam różaniec. Jestem na miejscu. Rozpoczynam. Przez kilka godzin pojawiają się u mnie i znane i nowe twarze. Powracam do domu na przerwę obiadową. Znajduję chwilę, by przeczytać, kilka stronic Jezusa z Nazaretu Benedykta XVI. Kończę już drugą część.

Krótka drzemka i znów powrót do pracy. Obowiązków jest dużo, ale mam kilku pracowników i powinniśmy sprawnie wszystko wykonać. ,,Zresztą niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał” (1 Kor 7,17). Wracam do domu nieco zmęczony, zbliża się już 20.30. Przy kolacji rozmawiam z żoną i dziećmi o różnych ważnych sprawach. Równocześnie podglądam informacje telewizyjne. Pora iść spać. Jutro nowy dzień. Jeszcze krótka modlitwa i szybko zasypiam.

 

Czwartek, 24 października, Paweł

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates