Zakładanie fundamentów czyli asceza terezjańska

 

 Pierwsze trzy mieszkania naszego serca to początek drogi, moment w którym bardzo ważna jest nasza aktywność, nasze działanie. Potrzebna jest asceza. Ale od razu, na samym początku, trzeba zrozumieć czym ona jest. Zazwyczaj asceza kojarzy nam się z postami, wyrzeczeniem, umartwieniami, pokutą i na tym przede wszystkim skupiamy naszą uwagę. A św. Teresa chce nam pokazać, nie zapominając oczywiście o tych ważnych rzeczach, że coś innego ma być w centrum, a mówiąc lepiej Ktoś ma być w centrum. Wszystko ma w rzeczywistości służyć temu, by postawić Boga na pierwszym miejscu, by naprawdę Go wybrać, nie tylko naszymi ustami i zapewnieniami, ale naszymi decyzjami i całym naszym życiem.

 

 Zobaczyć swoje piękno

 

A zatem prześledźmy poszczególne mieszkania i nasze zadania do wykonania, naszą pracę nad sobą, naszą ascezę. Teresa rozpoczyna opis pierwszego mieszkania od pokazania czym jest grzech ciężki, bo tak ważne jest zrozumienie, dogłębne i całym sercem przekonanie, czym on jest w rzeczywistości i jakie są jego konsekwencje. Im bardziej będziemy to dostrzegać, tym wyraźniej będziemy się od niego odżegnywać, a tym samym wybierać relację z Bogiem, która i tylko ona, może nam dać życie. Święta Karmelitanka chce nam to mocno nakreślić na samym początku: grzech jest czymś co mnie niszczy, niszczy moje wnętrze, zabrudza je, przeszkadza w byciu z Bogiem i doświadczaniu Jego miłości. Zatem walka z grzechem, to tak naprawdę walka o moje życie, o moje być albo nie być, walka o wszystko. Nakreśla nam ona tutaj tę prawdę tak jaskrawo przedstawioną w Piśmie Świętym. W Psalmie 1 czytamy, że możemy wybrać drogę życia albo drogę śmierci, innej drogi nie ma. Możemy powiedzieć za św. Teresą: mogę wybrać Boga i relację z Nim, albo wybrać grzech i śmierć duchową, pozostawanie poza twierdzą, poza własnym wnętrzem, gdzie mieszka Bóg. Pokazując nam ten wybór, Święta Nasza Matka jednocześnie pokazuje nam niezwykłą wartość naszej duszy, w której mieszka Bóg, czyli niezwykłą godność nas samych. Na tym właśnie powinniśmy opierać własną wartość, na byciu zamieszkanymi przez Boga. A jeśli tak rzeczywiście jest, jeśli jesteśmy aż tak wartościowi, to byłoby czymś dobrym, byśmy odkrywali nasze piękno, ukazywali je innym i dzielili je z innymi.

 

Święta Teresa już na samym początku powie nam o co walczymy, ale też na czym ma polegać najważniejszy punkt naszej ascezy. A pisze ona tak: „Rozumiejmy to dobrze, córki moje, że doskonałość prawdziwa zasadza się cała na miłości Boga i bliźniego; im lepiej spełnimy te dwa przykazania, tym wyżej staniemy w doskonałości” (TW I 2,17). A zatem wszystko co robię, o co walczę, co podejmuję, ma być dokonane w tym kluczu, kluczu miłości Boga i bliźniego. Ale jak mogłoby być inaczej, przecież to słowa samego Jezusa, że w tym leży cała doskonałość, żeby kochać Boga i kochać bliźniego (por. Mk 12, 30-31).

 

Zapragnąć głębiej

 

A co dalej przed nami, gdy już to wiemy, gdy przed naszymi oczami stoją już te fundamentalne rzeczy, choć jeszcze jesteśmy bardzo słabi, a nasza wiara jest naprawdę mała, a droga daleka. Przed nami drugie mieszkanie, już weszliśmy do twierdzy, uświadomiliśmy sobie najważniejsze rzeczy, ale weszliśmy tam z „jaszczurkami”, z naszymi słabościami, niedojrzałościami i niedoskonałościami. A zatem św. Teresa powie nam: potrzebna jest walka, nie można się poddawać, trzeba okazać odwagę, mocne postanowienie, coś co nazwie w Drodze doskonałości: determinada determinaciòn, determinacją, by raczej utracić życie niż się poddać. „Zawsze przed tym przestrzegam, aby się nie dała zwyciężyć, jeśli bowiem diabeł spotka się w niej z wielkim i mocnym postanowieniem utracenia raczej życia, spokoju i wszystkiego, co jej ofiaruje, niżby miała cofnąć się na powrót do pierwszego mieszkania, daleko prędzej da jej za wygraną i dalszych napaści zaniecha. Niech się okaże jako żołnierz waleczny, a nie jako oni, którzy nie pamiętam pod czyją wodzą idąc do boju, brzuchem się kładli nad brzegiem strumienia, dla ugaszenia pragnienia swego. Niech się przygotuje na to, że idzie stawić czoło wszystkiemu wojsku diabelskiemu i że do tej walki nie ma dzielniejszego oręża nad krzyż” (TW II 1,6). Na tym polega początek dojrzałości chrześcijańskiej, na walce z grzechem, walce ze słabościami, walce o miłość w konkretach dnia codziennego, w naszych słowach, gestach, zachowaniach, w tym co robimy, w naszej codzienności. Krótko mówiąc, codzienna wytrwałość. Walczymy o to by uzyskać wewnętrzną równowagę, by postawić Boga na pierwszym miejscu, by wszystkie rzeczy były na właściwym miejscu w naszym życiu. A zatem, co św. Teresa podkreśli bardzo wiele razy: prawdziwa asceza to walka o wewnętrzne uporządkowanie własnego serca i wybór tych środków, które najlepiej pomogą w tej walce.

 

Wybrać środki

 

Nie marnuję czasu, nie marnuję żadnej chwili, bo wiem kim jestem. Znam własną godność, a zarazem wiem, kim jest Bóg. W związku z tym stawiam w moim życiu na trzy filary. Na podstawy, które mają stać się czymś bardzo istotnym, mają stać się kolumnami wspierającymi moją twierdzę. Mają być filarami mojego serca, filarami mojej modlitwy. O pierwszym już mówiłem, to miłość Boga i bliźniego. Wszystko co robię, robię z tym wewnętrznym przekonaniem i pragnieniem. A dwa kolejne? To wewnętrzna wolność – swoboda i pokora – czyli chodzenie w prawdzie. Na tym ma przede wszystkim polegać asceza w kluczu terezjańskim, na dbaniu o własne wnętrze, na walce o własną przejrzystość, o to by nic i nikt nie przeszkadzało mi w tym, by w wolności i prawdzie kochać drugich, Boga i ludzi.

 

Teresa pokazuje nam coś nowego, chce odwrócić nasze myślenie. Wszystkie posty, umartwienia, wyrzeczenia, pokuty mają służyć tym trzem rzeczom: miłości, prawdzie i wolności wewnętrznej. A wszystko po to, by ostatecznie i całościowo oraz z pełną determinacją i zaangażowaniem wybrać Boga. Jeśli tego nie ma, wielkie czyny pokuty nie mają większego sensu, bo będą tylko i wyłącznie zwiększać moją duchową pychę i nadymać moje „ja”. Święta karmelitanka już na samym początku Twierdzy wewnętrznej, ale też w innych swoich dziełach, chce nam pokazać, co jest najważniejsze, a może lepiej: Kto w tym wszystkim jest najważniejszy, Kto ma być na pierwszym miejscu i dla Kogo w rzeczywistości ja mam to wszystko podejmować.

 

Asceza, umartwienie, pokuta, wyrzeczenie, post nie mają być sztuką dla sztuki, ale mają pomóc oczyścić wnętrze, serce, by móc wybrać Jezusa jako Pana i Zbawiciela.

 

Docenić pokorę

 

Św. Teresa od Jezusa dotyka jeszcze jednej ważnej rzeczy, która ma stać się fundamentem i podstawą naszej modlitwy, naszego życia. Mówi ona o pokorze. Wchodząc do trzeciego mieszkania człowiek wybiera już w konkretach Boga, staje przed Nim, modli się dużo, rozważa, medytuje i stara się jednocześnie kochać bliźniego. Można by powiedzieć, że niczego nie zaniedbuje. Ale właśnie wtedy potrzebna nam jest pokora a Teresa omawia ją i szczegółowo opisuje w Drodze doskonałości nazywając „chodzeniem w prawdzie”. Bez pokory nie ma mowy o dalszym wzrastaniu, prawda musi być wyryta w naszych sercach, musimy dostrzec, że wszystko w naszym życiu jest łaską, że wszystko otrzymaliśmy i otrzymujemy od Niego. Że to nie ja wypracowałem w sobie ten stan modlitwy na którym obecnie jestem, większe skupienie, łatwość w byciu z drugim człowiekiem i z Bogiem, ale że to wszystko jest Jego niezasłużonym i bezinteresownym darem. Darem, który przeze mnie przepływa dla ludzi, których przecież On stawia na mojej drodze.

 

Prawdziwej pokorze zawsze będą towarzyszyć pewne oznaki. To wewnętrzna radość, pokój, cichość i moc. A wynikają one z tego, że wiemy kim jesteśmy i opieramy się na Bogu. Nasza droga w pierwszych mieszkaniach twierdzy to w rzeczywistości powolne odkrywanie swojej grzeszności, ale też swojej godności i dbanie o to, co najważniejsze, o miłość, o prawdę i wewnętrzną wolność. W związku z tym podejmuję pewne wyrzeczenia, by po prostu oderwać własne serce od takiej czy innej rzeczy lub osoby, której stałem się w mniejszym lub większym stopniu niewolnikiem. Poszczę, by ofiarować to w intencji konkretnej osoby, budując i rozszerzając miłość we własnym sercu, ale jednocześnie rezygnując z czegoś, by potrafić w momencie pokusy powiedzieć sobie „nie”, a wybrać Boga. Współdziałam z Jego łaską podejmując konkretny wysiłek, po to, by coraz bardziej świadomie i dobrowolnie, w pełnej prawdzie i wolności wybierać to, co czyni mnie darem dla innych i rzeczywiście nim być. Ale jednocześnie jestem w stanie podejmować konkretny trud i wyrzeczenie, bo Bóg mi w tym pomaga, to On wyciąga pomocną dłoń, On mnie w rzeczywistości pociąga do działania i wejścia w siebie.

 

Naśladować Chrystusa

 

Św. Teresa jest bardzo realistyczna, pisze przecież z własnego doświadczenia i dlatego powie, że „wygodne życie nie może iść w parze z modlitwą” (DD 4, 2). Tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić, potrzebna jest konkretna, osobista, zdecydowana praca nad sobą. „Dusza, która już weszła do trzeciego mieszkania (w czym, jak mówiłam, niemałe jest nad nią miłosierdzie Pańskie, bo blisko już stąd ma do mieszkań wyższych), wielki, zdaniem moim, odniesie pożytek, gdy przyłoży się, ile zdoła, do ćwiczenia się w ochotnym i skorym posłuszeństwie. Chociażby nie była osobą zakonną, wielki zawsze będzie miała zysk z tego, jeśli - jak to czynić zwykła niejedna dusza żyjąca na świecie - upatrzy i obierze sobie przewodnika, i podda się pod kierunek jego, aby już w niczym nie rządziła się wolą własną, która najczęściej bywa źródłem duchowych szkód naszych” (TW III 2,12). Potrzebny nam zatem będzie kierownik duchowy, ktoś kto zobiektywizuje nasz stan wewnętrzny i ktoś kto będzie nam towarzyszył byśmy wybierali Boga i postawili Go w centrum naszego życia. Asceza to coś, co pomaga nam lepiej i pełniej się modlić, zaangażować się, nabyć odwagi, nie poddawać się w momencie zniechęcenia, zmęczenia, braku chęci, jakiegoś kryzysu, czy trudnej sytuacji życiowej, bólu i cierpienia. Pracując tak wyraźnie i jednoznacznie nad sobą, pracujemy nad naszym wnętrzem, nie omijając też własnego ciała, które też ma być zaangażowane w modlitwę i w bycie dla drugiego.

 

Św. Teresa cały czas zwraca naszą uwagę na Człowieczeństwo Jezusa, na to, że Jezus pościł, wyrzekał się konkretnych rzeczy, walczył z diabłem na pustyni, cierpiał i oddał swoje życie dla drugich. Wpatrując się w Niego, w Jego życie, mamy Go naśladować, żyć tak jak On, a w rzeczywistości pozwolić, by to On żył w nas. Byśmy poprzez post, wyrzeczenie, umartwienie, walkę duchową, cierpienie, nauczyli się naprawdę i z głębi serca oddawać swoje życie dla drugich.

 

Teresa powie, że to nie zabawa, ale sprawa dla kogoś kto naprawdę się zdecydował i chce walczyć. Jest gotów oddać swoje życie dla Boga i dla drugiego.

 

Temat ascezy jest niezwykle istotny dla św. Teresy, ale jest on jednocześnie jej pytaniem do nas: Czy rzeczywiście wybrałeś Boga w swoim życiu, czy postawiłeś Go na pierwszym miejscu? Ile rzeczy, sytuacji, spraw, osób, bardziej lub mniej ważnych zasłania ci jeszcze Boga? Gdzie jeszcze się usprawiedliwiasz? Święta Karmelitanka chce nam powiedzieć: Zadbaj o własne serce, zastosuj lekarstwo ascezy, która pomoże ci być w pełni człowiekiem, pomoże ci w pełni wybrać Boga i żyć dla ludzi każdego dnia, niezależnie od tego, jacy oni są dla ciebie. Oprzyj się na Bogu, zaufaj Mu i współdziałaj z Jego łaską. By w konsekwencji oddać się całkowicie i żyć miłością. Po prostu postaw w swoim życiu na Bogu i wybierz miłość, prawdę i wewnętrzną wolność, którą On Ci ofiaruje już teraz.

 

Paweł Hańczak OCD

 

Żyć Karmelem w Świecie 4/2012

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates