Piotr Krupa OCD

 

Miłosierne oblicze Ojca

 

Czysta źródlana woda, spływająca ze zbocza gór. Niezmącona i taka świeża. Czy może być coś piękniejszego. Ale wyobraź sobie, że nagle do tej wody dostaje się osuwisko błota. Jak wygląda ta woda? Staje się mętna, brudna nie ma czego podziwiać, nikt się tego nie napije.

Którym z tych dwóch obrazów jest miłosierdzie? Czystą wodą, czy brudem spływającym ze zbocza góry? A może jednym i drugim?! Miłosierdzie to miejsce spotkania mojego brudu grzechu z czystą miłością Boga, jest miejscem gdzie Bóg nie brzydzi się, by zejść i dotknąć tego, co nieświęte, by tę świętość przywrócić. Jest więc ono – dla mnie osobiście – źródłem, które bije nieustannie, źródłem które ma moc oczyścić każdy mój grzech. I nawet jeśli zmącę tę najczystszą wodę Miłości Bożej, to jest to jedyne źródło, które się samo oczyszcza!

Ponieważ pierwszy temat naszych rozważań dotyczy Miłosiernego oblicza Ojca, wybrałem Stary Testament, by tego „oblicza” tam poszukać. Wiem, że najpełniejsze oblicze Ojca możemy zobaczyć tylko w Jezusie, ale wiem również, że mamy często problem ze Starym Testamentem i odnalezieniem tam właśnie Bożego miłosierdzia, a przecież tam od samego początku oblicze Ojca ma kolor miłosierdzia.

Chybienie celu

Wszystko zaczyna się od wyznania grzechu. Niestety, takie jest Boże miłosierdzie, możemy się na to obrażać, ale to jest problem tylko dla naszej pychy. Psalm, który najpiękniej opisuje miłosierne oblicze Ojca (Psalm 51) rozpoczyna się od wzmianki, że powstał z powodu grzechu Dawida z Batszebą (dosł. „Gdy poszedł z Batszebą i przyszedł do niego prorok Natan”). Nie czas ani miejsce, by rozstrzygać czy tradycyjne podejście jest zgodne z faktami, ale dla mnie ten psalm idealnie wpisuje się w doświadczenie króla Dawida.

W psalmie tym widać, jak grzech potrafi się rozrastać w życiu człowieka, mamy tam wszystkie najważniejsze terminy opisujące grzech w Starym Testamencie. Warto pamiętać, że Izraelici mieli bardzo konkretne myślenie o świecie, konkretne i proste, nie prostackie. Grzech jest więc przede wszystkim chybieniem celu, zejściem z drogi. Oczywiście wszystko to odnosi się to do relacji z Bogiem. Trzeba jednak zauważyć, że nie jest to nigdy w oderwaniu od bliźniego, jak zgrzeszę przeciw bratu to zawsze na końcu tego błędu, przekroczenia przepisów jest Bóg. Grzech może się rozwijać, stawać czymś gorszym, już nie tylko zbłądzeniem w drodze (nawrócenie to powrót na drogę), ale niszczeniem na tej drodze wszystkiego, co stworzone przez Boga. Istnieje w człowieku przesiąkniętym grzechem dziwna siła, by to, co piękne i dobre niszczyć, wykrzywić. Ale najgorszą formą grzechu jest bunt przeciw Bogu, jak bunt wasala wobec swego Władcy, tworzyć własną drogę życia (znać dobro i zło) bez Boga. O tym mówi autor psalmu, stwierdzając, że w nim samym jest to wszystko. Wie, że sam się z tego nie wyzwoli, że potrzebuje Kogoś większego od niego samego i od grzechu, który go opanował. Dlatego woła do Boga: „Zmiłuj się!”

Miłość pełna wierności

To zmiłowanie, to wdzięczne pochylenie się Władcy w stronę poddanego, w taki sposób, że zostaje ogarnięty łaską i światłem swego Pana. Dla nas te porównania mogą być trochę obce, a czasami wręcz obraźliwe, Pan – sługa. Ale to łaska Boża czyni człowieka „łaskawym” w oczach Bożych. Jedno słowo „Zmiłuj się!” otwiera nieskończone źródło miłosierdzia, uruchamia zasoby, które wszystko czynią za mnie, bym dostąpił Bożej łaski. Podobnie jak wcześniej mieliśmy cały arsenał terminów opisujących grzech, tak teraz widzimy przegląd podstawowych wyrażeń na opisanie Bożego miłosierdzia. To nie tylko łaskawość, ale i miłość pełna wierności, która bardzo często jest opisywana w Piśmie Świętym w taki sposób, że można by myśleć, że to rzeczywistość „obok” samego Boga. Ponieważ ta Boża wierność i czułość jest nieskończona jak niebo, zstępuje i spoczywa na człowieku, otacza wierzącego, podąża za nim, syci go. Ale najpiękniejszym obrazem Bożego miłosierdzia jest matczyne łono, symbol miłości instynktownej, tak mocnej w Bogu, że kocha bezwarunkowo i mocniej niż rodzona matka swoje dziecko. Jest to miłość czuła i pełna pasji, można by rzec, że nawet podatna na zranienia, ale nigdy nie ustanie w opiece i ratowaniu pojedynczego człowieka i całego Izraela, od wrogów i przeciwności. „Miłosierny” oto imię Boga.

Co się stanie, gdy grzeszny człowiek wzywa Boga na pomoc, Boga, który jest Miłością miłosierną? Rozpoczyna się oczyszczenie z grzechu. Miłość, obecność Boga zawsze przynosi wyzwolenie, konkretne działanie. Mamy więc mowę o „wymazaniu” grzechu. Często się zdarzało, że tekst zapisany na dokumentach sądowniczych, bądź handlowych wymazywano (dosł. zeskrobywano), potem taki materiał był gotowy do ponownego zapisu; winy i długi moje zostają wymazane na zawsze i skutecznie! Dokonuje się także „obmycie” z grzechu. Nie tylko woda służy do obmycia człowieka z grzechu, lecz pojawia się w innych tekstach coś silniejszego, powiedzielibyśmy, że bardziej żrącego, ług farbiarzy, choć może on też być symbolem uszlachetnienia człowieka, przemiany, a nie tylko oczyszczenia. O tym mówi nam inny obraz z Psalmu 51 , który wspomina o przywróceniu pierwotnej jasności, blasku. Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże przez grzech nie jest już w stanie odbijać w sobie Bożego światła, miłosierdzie przywraca piękno człowieka, chwała Boga „odbija” się znów w grzeszniku. Jako obraz oczyszczenia pojawia się także hizop. Ceniony jako roślina aromatyczna o właściwościach antyseptycznych; przygotowywany jako kropidło do rytu pokropienia krwią miejsca Najświętszego. Krew baranka, która spada na grzesznika z hizopu, staje się najskuteczniejszym narzędziem oczyszczenia. W Apokalipsie Janowej wierni płuczą swe szaty we krwi Baranka! Kto o zdrowych zmysłach wybielałby szaty we krwi?

Ożywiające tchnienie Ducha

Ale to nie koniec miłosiernego dzieła Ojca. Jak już mówiliśmy wcześniej, Pismo Święte to bardzo konkretna księga (lub lepiej zbiór ksiąg). Bóg nie tylko oczyszcza. Dzieje się coś więcej z człowiekiem – nowe stworzenie. Najpierw powraca Duch Boży, to tchnienie dzięki któremu człowiek nie jest tylko zwierzęciem, lecz kimś więcej, o wiele więcej – należy do świata widzialnego i niewidzialnego. Odnawiające działanie Boga powinno stworzyć w człowieku mocne sumienie i silne przylgnięcie do Tory. To czyni Duch mocny, o którego modli się psalmista. Później prosi o Ducha Świętego (lub świętości): to pragnienie powrotu do czasu Wyjścia i wierności Bogu, gorliwości, która wypływała z tego, że Izrael był ludem świętym, tzn. oddzielonym ze świata, by służyć Bogu. W końcu mamy inwokację do Ducha szczodrości (lub posłuszeństwa), chodzi o spontaniczną inicjatywę, szczodrość w trudnych rzeczach, wewnętrzną szlachetność, jest to jakby otrzymanie nowego dynamizmu, który daje impuls do działania od środka, bez przymusu, ale ze szczodrości. Autor prosi: „podtrzymaj we mnie tego Ducha Panie, niech on trwa, niech mną kieruje”. Duch jest siłą, która podtrzymuje i prowadzi do działania z miłością i pasją „serce”, które jest miejscem, gdzie duch Boga jest przyjęty.

Ten Duch właśnie sprawia, że w człowieku zaczyna istnieć serce z ciała, żywe, pełne miłości i radości. Zauważmy, że chodzi o serce cielesne, nie żadne duchowe, eteryczne, anielskie, lecz właśnie z ciała. Ten obraz idzie głębiej, gdyż słyszymy o kościach, które wcześniej złamane grzechem, teraz odradzają się, jak ten z wizji Ezechiela, gdy wzywał Bożego Ducha. Nadzieja wraca do człowieka wraz z nowym życiem.

Takie jest działanie Miłosiernego Ojca opisane w Psalmie 51. Oczywiście jest wiele innych fragmentów w Starym Testamencie, które w piękny sposób mówią o Bożym miłosierdziu, ale najpełniej to Miłosierdzie Ojciec objawił w swoim Synu i o tym spróbujemy powiedzieć następnym razem.

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates