Rozważania na XIII Niedzielę Zwykłą  - 01.07.2018

 

    Fragment książki George A. Maloney'a SJ - "Podróż w świat  kontemplacji" - wydanej przez    Wydawnictwo WAM - Kraków  2007    

     

ZNIECHĘCENIE

 

  W początkowych stadiach wkraczania na ową ciemną pustynię kontemplacji wielu chrześcijan ulega zniechęceniu i zaprzestaje dalszego zagłębiania się w tę modlitwę bez udziału umysłu. Zniechęcenie to może przybierać rozmaite postacie i stać się źródłem wielu innych problemów w twoim życiu modlitewnym. Z łatwością więc zrozumiesz, czemu stale musisz się mieć na baczności i zwalczać zniechęcenie w modlitwie. Chodzi tu o relację między nami samymi a Bogiem w odpowiedniej atmosferze pogłębionej wiary.
  Taki stan, w którym pozostajemy skoncentrowani na wierze, nadziei i miłości przed Bogiem, bez żadnych obrazów, słów ani uczuć, nie jest właściwie stanem dla nas naturalnym, przynajmniej przez większość naszego życia, dopóki stanu tego nie osiągniemy w modlitwie. Urodziliśmy się że skłonnością do przyjmowania odpowiedzialności za własne życie, do tego, by przy podejmowaniu decyzji umieszczać w centrum uwagi siebie, nie zaś Boga. Codzienne przystępowanie do modlitwy i ciągłe próby, by oddać się w wierze miłującej obecności Boga, którego nie możemy zobaczyć swoimi zmysłami, jest wyczerpującym procesem, wyniszczającym ciało i zniechęcającym umysł.
  Ale źródłem zniechęcenia może często być także brak wewnętrznej dyscypliny, lenistwo, koncentracja na sobie. Wszystko to na początkowych etapach modlitwy skłania nas do poszukiwania pocieszenia i natchnień od Boga. Powoli coraz bardziej zaniedbujemy starań, by przygotować się do codziennych spotkań z żywym Bogiem Izaaka, Abrahama i Jakuba. Brak wyraźnego "powodzenia", jaki zauważamy, opierając się na własnych egoistycznych kryteriach oceny, powoduje, że padamy ofiarą zniechęcenia i często skracamy czas przeznaczony na modlitwę, o ile nie zaprzestajemy jej w ogóle.
  Taka uproszczona modlitwa wiary może budzić w Tobie wątpliwości, czy w ogóle naprawdę się modlisz. Niewiele jest konkretnych aktów, w których mógłbyś znaleźć oparcie, by upewnić się, że coś istotnie robisz, że rzeczywiście nie marnujesz czasu na szkodliwą bezczynność. To, co teraz robisz, polega na skłanianiu swej woli do większego zjednoczenia się w głębszej wierze, nadziei i miłości z wolą Boga, nawet jeśli miałbyś odczuwać przy tym skrajną oschłość, a nawet nieszkodliwe rozproszenia, których nie możesz uniknąć. Należy spodziewać się, że gdy przestaniesz posługiwać się swymi dyskursywnymi władzami umysłu, woli i wyobraźni, zaczną one wędrować w poszukiwaniu myśli, mogących stanowić dla nich pożywkę.

 

   

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates