Rozważania na I Niedzielę Zwykłą – 03.12.2017

 

     Fragment książki ks. Tadeusza Dajczera - "ROZWAŻANIA  O    WIERZE"  (dwudzieste  czwarte wydanie) - wydanej przez    Wydawnictwo  Świętego    Pawła -  2006

 

  ZANURZENIE W ŚMIERĆ I ZMARTWYCHWSTANIE CHRYSTUSA

 

 

   Chrzest na skutek małej wiary pozostaje ciągle sakramentem nie odkrytym przez chrześcijan.  Potrzebna jest  głęboka wiara, aby zrozumieć słowa św. Pawła: "Umarliście bowiem i wasze  życie jest ukryte z Chrystusem w  Bogu" (Kol. 3,3). Pawłowe wyrażenie "umarliście" zawiera tę  samą treść, jaką wypowiada Apostoł w liście do  Rzymian, gdy pisze o znaczeniu  wprowadzającego nas w życie Chrystusa sakramentu chrztu: "Czyż nie  wiadomo wam, że my  wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy  zanurzeni w  Jego śmierć?" (Rz 6,3). To na mocy Jego śmierci przez chrzest wkraczamy w nowe życie. Ten  pierwszy sakrament Kościoła jest zapoczątkowaniem naszego "ukrycia z Chrystusem w  Bogu". Chrzest jest  źródłem wiary. On zapoczątkowuje w nas życie nadprzyrodzone, które jest  życiem wiary, nadziei i miłości.
   Odtąd jesteśmy z Chrystusem pogrzebani dla grzechu, dla zła moralnego, dla tego  wszystkiego, co nie jest  chrystusowe. Jest to śmierć autentyczna, musi bowiem obumrzeć w nas wszelkie przywiązanie do świata, do  jakichkolwiek wartości poza Bogiem, abyśmy mogli przejść do nowego życia, zapoczątkowanego przez  zmartwychwstanie Chrystusa.
  W każdym systemie religijnym występuje zjawisko podwójnych narodzin. Człowiek rodzi się nie tylko w sensie fizycznym, ale rodzi się też w sensie duchowym. Narodziny w sensie duchowym to pewnego rodzaju inicjacja. W niektórych religiach pozachrześcijańskich została ona rozbudowana do form niezwykle dramatycznych, bazujących na symbolice śmierci i powtórnych narodzin. Dramatyzm tych form polega z wykorzystywania w ich symbolice tego, co przeraża w śmierci i co odbierane jest jako wspaniałe w nowym życiu. Wiele z tych udramatyzowanych form odwołuje się do tak mocnych symboli i obrazów, jak pogrzebanie w ziemi, wyrzucenie przez otwór z płonącymi wokół żagwiami, pożarcie przez jakiegoś mistycznego potwora czy wręcz pochowanie wraz ze zwłokami ludzkimi. Wszystko to obliczone jest na psychiczny wstrząs i na pewien szok, który bardzo mocno poruszy ludzką wyobraźnię. W systemach pozachrześcijańskich bowiem inicjacja apeluje jedynie do wyobraźni, ponieważ tylko do niej może się odwoływać.
  W chrześcijaństwie inicjacja - rozumiana jako narodziny do życia nadprzyrodzonego - dokonuje się poprzez trzy sakramenty: chrzest, bierzmowanie i Eucharystię. Symbolika i znaki sakramentalne odwołują się przy tych sakramentach do wiary, a nie do wyobraźni. Odwoływanie się do wyobraźni byłoby zresztą bezcelowe, ponieważ to, co znaki sakramentalne oznaczają, przerasta wszelką ludzką myśl i wszelką wyobraźnię.
Przez chrzest w naturę ludzką zostaje wszczepiony jakby nowy, nadprzyrodzony organizm. W dotychczasowe życie wszczepione zostaje życie nowe. Gdyby jakiemuś uczonemu udało się dokonać przeszczepu życia zwierzęcego w coś, co przedtem miało tylko życie wegetatywne, np. w jakąś roślinę, świat przyjąłby to z najwyższym zdumieniem. Obserwujący takie doświadczenie doznaliby szoku, widząc jak roślina zaczyna widzieć, słyszeć, odczuwać, reagować na głos. Nazwano by to z pewnością największym cudem ludzkiego geniuszu. Tymczasem to wszczepienie, jakie dokonuje się przez sakrament chrztu, przewyższa w sposób niewyobrażalnie wielki takie fikcyjne wszczepienie nowego rodzaju życia.
  Gdy patrzymy na znaki sakramentalne, na odrobinę wody, którą polewa się głowę niemowlęcia czy dorosłego katechumena, na dotknięcie głowy krzyżmem, podanie świecy i białej szaty, to znaki te nie są w stanie ukazać nam tej rzeczywistości, jaka się wówczas dokonuje. Bez wiary człowiek nie potrafi jej zrozumieć ani ogarnąć. Tylko żywa wiara pozwala nam dostrzec w chrzcie zbawcze działanie Chrystusa i przyjąć je.
Chrzest sprawia, że naszym udziałem staje się ta absolutna nowość życia, jaką Chrystus zapoczątkował w dziejach człowieka przez swoje zmartwychwstanie. Ta nowość życia to wyzwolenie nas z dziedzictwa grzechu, z jego "niewoli" i uświęcenie w prawdzie. To odkrycie naszego powołania do zjednoczenia z Bogiem i życia razem z Chrystusem w Nim. Nowość ta zawiera w sobie początek wszystkich ludzkich powołań. Ostatecznie bowiem każde powołanie, czy to będzie powołanie do kapłaństwa, czy do stanu zakonnego, czy do ojcostwa albo macierzyństwa, zmierza do pełnej realizacji sakramentu chrztu świętego.
  Zapoczątkowane we chrzcie umieranie z Chrystusem czyni nas uczestnikami owoców Jego zmartwychwstania na podobieństwo ziarna, które rzucone w glebę obumiera, aby zaowocować nowym życiem. Przez chrzest dokonuje się podstawowa konsekracja - poświęcenie osoby ludzkiej Bogu na własność. Konsekracja ta może urzeczywistniać się dzięki łaskom Chrystusowego Odkupienia, a jednocześnie jest naszą odpowiedzią na nie.
  Do łask sakramentu chrztu winniśmy nieustannie powracać, by przez wierność tym niezwykłym i szczególnym łaskom osiągnąć w jakimś stopniu taki stan czystości duszy, jaki został nam dany w momencie inicjacji chrzcielnej. Przez dokonujące się bowiem w chrzcie zanurzenie w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa osiągamy pewien stan nieskazitelności, który potem bardzo często marnujemy. Łaski chrztu dane są nam na zawsze, my jednak najczęściej marnotrawimy je, ulegając złu. Gdy jednak pragniemy iść do świętości, możemy przez poszczególne etapy oczyszczeń osiągnąć na nowo ten szczególny stan, który przedtem przez niewierność łaskom chrztu roztrwoniliśmy. Cała nasza droga do świętości nie jest niczym innym jak dochodzeniem do takiego stanu naszej duszy, jaki uzyskujemy w momencie chrztu.
  Postęp w życiu wewnętrznym polega na coraz silniejszym pragnieniu realizowania łask chrztu św., łask upodobniania się do Chrystusa przez życie w duchu ośmiu błogosławieństw. "Kto straci swoje życie z Mego powodu, znajdzie je" - mówi Chrystus (Mt 16,25). To "tracenie życia" rozpoczyna się już w sakramencie chrztu i ma realizować się w całym naszym życiu. Mamy tracić swoje życie z powodu Chrystusa, usiłując naśladować Go coraz pełniej na swojej konkretnej drodze życia, zgodnie z Jego wolą i Jego planem wobec nas. Musimy być razem z Chrystusem "pogrzebani", musimy więc przejść przez swoją śmierć. Dlatego na ile nie umarliśmy dla wszystkiego, co oddziela nas od Boga, na tyle nie może urzeczywistnić się nasze "ukrycie z Chrystusem w Bogu", nasza świętość. Przez utratę swojego życia dla Chrystusa zrealizujemy nasze powołanie do odnalezienie siebie w Nim, który jest "wszelką pełnią" (Kol 2,9).

 

  Udzielony nam w sakramencie chrztu "dar wiary" ma prowadzić do ciągłego wzrostu naszego przylgnięcia do Chrystusa. Chrzest staje przed nami nie tylko jako coś dokonanego, ale również jako pewne zadanie i cel. Podobnie jak wiara jest on dla nas zadaniem, które zostanie zrealizowane w pełni dopiero w momencie naszego zjednoczenia z Chrystusem, wówczas gdy będziemy mogli powtórzyć za św. Pawłem: "Teraz zaś już nie ja żyję,lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20).

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates