Rozważania na XX Niedzielę Zwykłą - 19.08.2018 

 

 

W BOGU PONAD WSZYSTKIMI DOBRAMI,

NALEŻY SPOCZYWAĆ 

 

  We wszystkim i ponad wszystko odpocznij w Bogu, duszo moja, bo On jest wiecznym odpocznieniem Świętych. Umiłowany i dobry Jezu, daj mi spocząć w tobie ponad wszelkim stworzeniem! Ponad zdrowiem, urodą, zaszczytami i chwałą. Ponad wszelka mocą i wszystkimi godnościami. Ponad naukami, rozumem, bogactwami i umiejętnościami. Nad przyjemnościami i radością, nad dobrą sławą i pochwałami, nad pociechami i słodyczami, i nadziejami, i obietnicami. Nad wszelką zasługą i wszelkim pragnieniem. Ponad Twoimi darami i wszystkimi nagrodami, jakich możesz udzielić. Ponad wszelkim weselem i wszystkimi zachwytami, jakie dusza może pojąć i odczuć. Wreszcie nad wszystkimi aniołami i archaniołami, i wszystkimi zastępami nieba. Ponad wszystkimi rzeczami i niewidzialnymi, i wszystkim, co nie jest Tobą, mój Boże!

 

 Bo Ty sam jesteś nieskończenie dobry! Ty sam najwyższy i najmożniejszy! Ty sam wystarczasz, bo sam posiadasz i rozdajesz wszystko, i sam pocieszasz nas swymi niewysłowionymi słodyczami. Ty sam jesteś wszelkim pięknem i miłością. Twoja chwała przerasta wszelką chwałę. Twoja potęga ponad wszelką moc. W Tobie, Panie, mój Boże, jest doskonałość wszystkich rzeczy, i zawsze w Tobie była, i zawsze będzie. Dlatego wszystko, co mi dajesz poza Tobą samym, wszystko, co mi z siebie odkrywasz i obiecujesz, to za mało i nie wystarcza mi, jeśli Ciebie nie widzę i w pełni nie posiadam. Bo moje serce nie może spocząć ani nasycić się, aż, wznosząc się nad wszystkie Twoje dary i wszystkie stworzenia, spocznie jedynie w Tobie.

 

  Najlepszy i umiłowany Oblubieńcze mojej duszy, a mój Jezu, Królu wszystkich stworzeń! Kto mnie wyzwoli z mych więzów, kto da mi skrzydła, bym uleciał ku Tobie i w Tobie spoczął (por. Ps 55,7)? O kiedyż będę tak oderwany od ziemi, by zobaczyć, Panie, mój Boże, i skosztować, jak jesteś dobry (Ps 34,9)? Kiedyż będę tak Tobą zaprzątnięty, tak przeniknięty Twoją miłością, bym nie czuł już siebie i żył tylko w Tobie, w tym zjednoczeniu niewymownym i ponadzmysłowym, którego nie wszystkim dane jest zaznać? Teraz potrafię tylko jęczeć i z bólem znoszę moją nędzę. Bo w tej dolinie łez wiele napotykam cierpień, które mnie niepokoją, zasmucają i jakby cieniem okrywają moją duszę. Często męczą mnie one i opóźniają w drodze. Oblegają mnie, zatrzymują, bronią mi dostępu do Ciebie i pozbawiają tego rozkosznego uścisku, którym zawsze bez przeszkód cieszą się niebieskie duchy. Niech wzruszą Cię moje westchnienia i mój ból na ziemi!

 

  O Jezu, światłości chwały wiecznej, pocieszycielu żyjącej na wygnaniu duszy! Moje usta są nieme przed Tobą i moje milczenie mówi do Ciebie. Jak długo Pan mój będzie zwlekał? Niechaj nawiedzi swego biedaka i przywróci mu radość. Niech wyciągnie swą rękę i podniesie nieszczęsnego, pogrążonego w lęku. Przyjdź, przyjdź, bo bez Ciebie wszystkie dni i godziny upływają w smutku. Ty sam jesteś moją radością, i tylko Ty możesz wypełnić pustkę mego serca. Jestem jak niewolnik obciążony kajdanami, uciśniony nędzą, dopóki Ty, ożywiając mnie światłem swej obecności, nie zwrócisz mi wolności i nie rzucisz mi pełnego miłości spojrzenia.

 

  Niech inni szukają, czego chcą – co do mnie, to niczego nie chcę i chciał nie będę prócz Ciebie, mój Boże, moja nadziejo i wieczne zbawienie! Nie będę milczał, nie przestanę błagać, aż Twoja łaska powróci i przemówi w moim wnętrzu.

 

  - Oto jestem, przychodzę do ciebie, ponieważ Mnie wołałeś – mówi Chrystus. - Twoje łzy, pragnienie Twej duszy i ból twego ukorzonego serca ubłagały Mnie i przywiodły do ciebie.

 

  Sługa odpowiada: Panie, wzywałem cię i pragnąłem się Tobą cieszyć, gotów dla Ciebie odrzucić wszystko inne! I to Ty pierwszy pobudziłeś mnie, bym Ciebie szukał. Bądź błogosławiony, Panie, że słudze swemu wyświadczyłeś to dobro, według nieskończonego miłosierdzia! Cóż jeszcze może on Tobie powiedzieć? I co pozostaje słudze, jeśli nie uniżyć się przed Tobą na wspomnienie swej nicości i licznych grzechów? Bo we wszystkim, co jest cudownego na niebie i ziemi, nie ma niczego, co byłoby podobne do Ciebie. Twoje dzieła są doskonałe. Twoje sady prawdziwe. A Twoja Opatrzność rządzi całym światem. Zatem sława i chwała Tobie, Mądrości Ojca! Niech moja dusza i moje usta, i wszystkie razem stworzenia chwalą Cię i błogosławią na wieki.

 

 

 

  W miarę, jak wierna dusza odrywa się od ziemi i od siebie samej, wszystkie jej myśli i pragnienia wznoszą się i zatapiają w Tym, którego wyłącznie miłuje. Wówczas jęczy z powodu więzów, które ją obciążają i zatrzymują na ziemi. Przynaglana wciąż wzrastającą miłością, chciałaby rozerwać swą śmiertelna powłokę i wzlecieć na łono nieskończonego Bytu, którego pożąda, aby w Nim zatonąć i zatracić się na wieki. Kto da mi skrzydła jak gołębicy, a ulecę i spocznę? I naprawdę nie znajdzie żadnego spoczynku, póki nie zjednoczy się w pełni z Tym, którego gorliwie poszukuje. Póki nie będzie mogła powiedzieć w zachwycie, w boskim upojeniu radością, w nasyceniu i niezmiennym posiadaniu niebieskiego Oblubieńca: Mój miły jest mój, a ja jestem Jego! (Pnp 2,16). O, kiedy zabłyśnie ten szczęśliwy dzień, dzień wyzwolenia i wesela bez końca? Kiedy skończy się czas wygnania, wzdychania i łez? Kiedy ujrzymy, jak rozpraszają się cienie, które ukrywają umiłowanego przed naszym wzrokiem?Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego, kiedyż więc dojdę i ujrzę oblicze Boże? (Ps 42,2n).

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates