Rozważania na XXVI Niedzielę Zwykłą - 30.09.2018 

  

O WSPOMINANIU BOŻYCH

DOBRODZIEJSTW 

 

  Panie! Otwórz moje serce na Twoje prawo i naucz mnie chodzić drogą Twoich przykazań. Daj mi poznać Twoją wolę. Spraw, bym z wielkim szacunkiem i pilnością przywoływał na pamięć wszystkie Twoje dobrodziejstwa, i potrafił złożyć Ci za nie godne dziękczynienie. Wiem jednak i wyznaję, że nie potrafię właściwie ocenić nawet najmniejszej z Twoich łask. Jestem niższy od wszystkich dóbr, jakich mi udzieliłeś, i kiedy rozważam Twoją nieskończoną wzniosłość, mój umysł gubi się w Twoim ogromie.

 

  Wszystko, co mamy w sobie, w naszym ciele i duszy, wszystko, co posiadamy wewnątrz i na zewnątrz nas, czy to w porządku łaski, czy natury – wszystko to Twoje dary. Twoje dobrodziejstwa nieustannie przypominają nam o Twojej czułości, dobroci, hojności, jaką nam okazujesz Ty, od którego pochodzą wszystkie dobra. Bo wszystko przychodzi od Ciebie, choć jeden otrzymuje więcej, a drugi mniej. Bez Ciebie zaś bylibyśmy na wieki pozbawieni wszelkiego dobra. Ten, kto więcej otrzymał, nie może się chlubić swoją zasługą, wynosić się ponad innych, ani obrażać tego, kto otrzymał mniej. Bo ten jest lepszy i większy, kto mniej sobie przypisuje, oraz z większym zapałem i pokorą składa Bogu dzięki. I ten, kto się czuje najpodlejszy i ze wszystkich najbardziej niegodny, ten jest najlepiej usposobiony, by przyjąć wielkie dary.

 

  Ten, kto odebrał mniej, nie powinien się smucić ani skarżyć, ani zazdrościć innym. Powinien raczej zważać na Ciebie samego i z całej duszy sławić Twoją dobroć – zawsze gotową, by obficie, darmowo i nie pomijając nikogo rozsiewać swoje dary. Wszystko pochodzi od Ciebie, i dlatego we wszystkim powinieneś być chwalony. Ty wiesz, co każdemu należy dać, dlaczego jeden otrzymuje więcej, a drugi mniej. Nie do nas należy to rozróżnienie, ale to Ty ważysz wszystkie zasługi.

 

  Dlatego, Panie Boże, uważam za szczególną łaskę, że udzieliłeś mi niewiele takich darów, które ukazują się na zewnątrz, przyciągając pochwały i podziw ludzi. I z pewnością, widząc nasz niedostatek i nędzę, powinniśmy być dalecy od zniechęcenia, przygnębienia i smutku. Raczej winniśmy czerpać stąd pociechę i wielką radość, bo Ty, Panie mój, na swoich przyjaciół i sługi wybrałeś ubogich, pokornych i wzgardzonych przez świat. Tacy byli nawet Twoi Apostołowie, których ustanowiłeś książętami nad cała ziemią. Przeszli przez ziemię bez skargi, wolni od podstępu i wszelkiej złej myśli. Tak prości i pokorni, że radowali się, czerpiąc zniewagi dla Twego imienia, i z miłością obejmowali wszystko, przed czym wzdraga się świat.

 

  Nic nie powinno tak radować tego, kto Cię miłuje i zna wartość Twoich dobrodziejstw, jak spełnienie się w nim Twojej woli i Twych wiecznych wyroków. W tym winien znajdować takie zadowolenie i pociechę, by chętnie godził się być najmniejszy, jak inni gorąco pragną być najwięksi. By był równie spokojny i zadowolony na ostatnim, jak na pierwszym miejscu. I aby, zawsze gotowy cierpieć wzgardę i odrzucenie, utratę uznania i dobrej sławy u ludzi miał za takie szczęście, za jakie inni uważają honory i zaszczyty światowe. Bowiem Twoja wola i gorliwość o Twoją chwałę powinny być dla niego ponad wszystkim, podobać mu się i pocieszać go bardziej, niż wszystkie dary, których mu udzieliłeś i jeszcze możesz udzielić.

 

 

 

  Korzystajmy z łaski, którą nam dano, a nie dociekajmy, czy inni otrzymali ją w większej mierze. Bóg udziela się tak, jak chce. On jest panem swoich darów, a czymże my jesteśmy, by miał się przed nami tłumaczyć? Błogosławmy Go za dary, których nam w swej darmowej dobroci udzielił, a także za te, których nam odmówił – bo wiemy, jak jesteśmy niegodni najmniejszej z Jego łask. Jeśli jesteś pokorny, nie będziesz pragnął łask nadzwyczajnych, jeśli zaś brak ci pokory, takie łaski nie byłyby dla ciebie dobre. Może nawet przyczyniłyby się do twojej zguby, karmiąc w tobie próżne zadowolenie z siebie i pychę. Gorąca wdzięczność wobec Pana, doskonałe poddanie się Jego wyrokom, wierność drodze, którą On cię prowadzi – oto, czego powinieneś pragnąć. Wtedy odpoczniesz w pokoju, bo odpoczniesz w bogu i w Nim znajdziesz pomoc przeciw pokusom. W Nim odnajdziesz pokój w cierpieniach, pociechę w bólach i niedolach życia, i wreszcie miłość, która wszystko czyni lekkim. O ile mniej pożądalibyśmy rzeczy wyższych i słodszych niż te, które daje nam Bóg, gdybyśmy prawdziwie kochali! Ale my nie potrafimy kochać. Ubolewajmy przynajmniej nad naszą oziębłością i prośmy Boskiego Mistrza o ogrzanie i rozpalenie naszych gnuśnych serc, byśmy mogli powiedzieć z Apostołem: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? We wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co jest wysoko, ani co jest głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu Naszym (Rz 8,35-39).

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates