Rozważania na XVIII Niedzielę Zwykłą - 05.08.2018

 

   Fragment książki - Michel Quoist- "MODLITWA I CZYN" -  wydanej  przez    Wydawnictwo Sióstr  Loretanek - 2002 

        

DYSKUTOWAĆ TO WYMIENIAĆ

 

 

  Ludzie spędzają wiele czasu na dyskutowaniu i zużywają wiele argumentów, sił i nerwów. 

  Dyskutują wszędzie: w domu, w biurze, w pracowni, w autobusie, w kawiarniach, na licznych zebraniach, na ulicach, w komisjach itp. Często się wyczerpują w dyskusjach, denerwują się, bywają złośliwi, ranią się, obrażają, a bardzo rzadko doprowadzają do zwycięstwa prawdy. Dlaczego? Jeżeli rzeczywiście służymy prawdzie, jak ją szerzyć dokoła nas? Jakimi mamy być, żeby coś wynikło z naszych dyskusji? 

  Czy zauważyłeś, że często w dyskusjach każdy wychodzi mocniej przekonany o swojej słuszności? Dlaczego? Dlatego że nie chodzi o argumenty, ale o ludzi, którzy stoją za tymi argumentami. Dlatego dyskusja nie jest tylko samą wymianą myśli, poglądów, ale najczęściej jest walką między dwojgiem ludzi, a zwłaszcza między dwiema wrażliwościami.

 

Ranisz drugiego, gdy potępiasz go w czambuł: 

"Twoja argumentacja jest kompletnie do niczego". 

"Zupełnie odszedłeś od tematu", 

"To się wcale nie wiąże z istotą zagadnienia". 

Ranisz drugiego ironizowaniem: 

"Nie chodzisz nogami po ziemi", 

"Mój biedaku, zupełnie nie rozumiesz" 

"Naturalnie, marzysz". 

Ranisz drugiego, gdy jesteś złośliwy... choćby z odrobiną humoru:

 

"Rozumujesz jak dzieciak", 

"Powinieneś się leczyć", 

"Z ciebie kompletny wariat". 

Wtedy musisz przestać, bo trzeba najpierw zaleczyć ranę. Przeproś szczerze, a jeśli nie masz odwagi, pokornie zamilknij i staraj się jakąś przyjemnością zaleczyć ból. 

 

Jeżeli tamten cię dotknął, to dlatego, żeś go uraził. Zatrzymaj się, daj sobie chwile odprężenia, uspokój się i opatrz ranę. 

Jeżeli tamten mówi ci: 

"Oczywiście, ja nie mam matury", 

"Ja nie studiowałem", 

"Ja nie mam doświadczenia, jestem, za młody, żeby zrozumieć", 

to znaczy, że go upokorzyłeś. Nawet jeżeli twoja przewaga jest oczywista, trzeba to naprawić. Uznaj swój brak kompetencji pod takim czy innym względem, uznaj wartość odmiennego punktu widzenia:

 

"Twoje zdanie jest ciekawe; ja to widzę zbyt abstrakcyjnie, brak mi kontaktu z życiem", 

"Rozumuję już jak człowiek stary, twój sąd wnosi coś nowego, to mnie wzbogaca..." 

...i tamten nie będzie wobec ciebie takim biedakiem, który bierze, lecz stanie się równym, który wymienia. 

 

Chcesz z kimś dyskutować? Zacznij od zdobycia sympatii drugiego, jeżeli chcesz zdobyć jego sympatię, najpierw ty sam obdarz go swoją życzliwością. Nawet gdy tamten wyda ci się przeciwnikiem, obcym, wrogiem, ani przez chwilę nie uważaj go za takiego; skup się, pomódl i traktuj go jak przyjaciela, brata, samego Chrystusa. 

 

Jeżeli tamten cały się angażuje, to i ty także. Nie możecie się porozumieć. Zanim zaczniesz mówić, oderwij się od zagadnienia, od argumentów, od samego wyniku dyskusji. Musisz zdobyć dystans. Duma i miłość własna są złymi doradcami. Twoja nadwrażliwość wszystko psuje. Zaczynaj dyskusję bez jakichkolwiek uprzedzeń, gotów na przyjęcie argumentów drugiego. 

 

Nie przywiązuj tej samej wagi do wszystkich problemów i nie walcz z taka samą energią, gdy chodzi: 

o najlepszy proszek do prania, 

o najlepsze miejsce na kontakt elektryczny w korytarzu, 

o korzyści i szkody, jakie powoduje telewizja, 

o problemy zacofania gospodarczego.

 

Zanim zaczniesz mówić, a zwłaszcza denerwować się, skup się chwileczkę i obiektywnie oceń ważność przedmiotu dyskusji. 

 

Zaczynaj zawsze od strony dodatniej. Trzeba, abyście najpierw zgodnie powiedzieli "tak" zamiast "nie", inaczej wybuchnie mechanizm sprzeciwu i walki i każdemu "tak" przeciwstawi się "nie", a na każde „nie” zaprotestuje "tak"

 

Tamten wypowiadając się, przerysowuje swoje myśli i idzie dalej, niż myślał, ty tak samo - i dlatego tak się od siebie oddaliliście. W rzeczywistości jesteście blisko siebie, wasze przekonania nie przeciwstawiają się sobie, lecz przeciwnie, bardzo często się uzupełniają. Postaraj się zrozumieć punkt widzenia drugiego, jeżeli chcesz, żeby on zrozumiał to, co ty jemu przeciwstawiłeś.

 

Trzytygodniowemu bobasowi daje się 500 gramów mleka dziennie; trzymiesięcznemu - 700 gramów, dorosłemu człowiekowi porcję mięsa, choremu starcowi lekki rosół. Jeżeli niemowlęciu dasz mięso, nie zniesie tego. Dlaczego nie odmierzać każdemu tyle prawdy, ile dzisiaj może przyjąć?

 

Bądź cierpliwy. Jeżeli chcesz dać za dużo naraz, ryzykujesz, że drugi niczego nie przyjmie.

 

Każdemu zdarza się zmienić zdanie, niekiedy nawet szybko; bardzo rzadko jednak zdarza się, żebyśmy zmienili zdanie pod wpływem argumentacji kogoś, kto nas chce o czymś przekonać. Toteż jeżeli chcesz kogoś przekonać, nie mów sobie: "Ja mu wykażę, że nie ma racji", a raczej: "Pomogę mu, żeby sam odkrył prawdę".

 

Bardzo często tamten gotów byłby przyjąć prawdę, ale odrzuca "twoją prawdę". Czy musisz mieć monopol na prawdę? Ona istnieje niezależnie od ciebie; przywłaszczając ją sobie, tylko ją przesłaniasz i zaciemniasz.

 

Jeżeli chcesz w dyskusji kogoś przekonać, zapomnij o sobie, uszanuj drugiego, nie udawaj bogacza udzielającego łaskawie jałmużny biednemu, ale zachowuj się jak ten, który wychodzi naprzeciw przyjaciela, żeby się z nim złączyć i razem odkryć prawdę.  

 

  Jeżeli chodzi o prawdę religijną, to nigdy nie zapominaj, że chrześcijaństwo nie objawia się za pomocą rozumowania i idei, zanim bowiem stało się doktryną, było osobą. Prawda to Jezus Chrystus. O Jezusie Chrystusie się nie dyskutuje; Jego się przyjmuje. Dyskutować o religii to przede wszystkim być świadkiem i pomagać bliźniemu spotkać się z Jezusem Chrystusem.

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates