Rozważania na XXIV Niedzielę Zwykłą - 16.09.2018

 

   Fragment książki - Michel Quoist- "MODLITWA I CZYN" -  wydanej  przez    Wydawnictwo Sióstr  Loretanek - 2002 

        

WPŁYWAĆ TO OKAZYWAĆ ZAUFANIE

 

  Wielu ludzi w dobrej wierze chce oddziaływać na innych. Ale tak samo, jak to się dzieje w dyskusji, od początku zajmują niewłaściwe stanowisko wobec swego rozmówcy. Zanim zajmą się tym, co mają powiedzieć lub zrobić, powinni zwrócić uwagę na siebie. Kim są sami i za kogo uważają drugiego? Kto się uważa za mającego we wszystkim przewagę, skazuje się na niepowodzenie. Kto się tylko lituje nad drugim, niech lepiej się z nim nie spotyka. Jedynie pokorny będzie mógł coś naprawdę zdziałać, bo jest gotów kochać i w drugim odkrywać bogactwa, może dotąd ukryte, jakie Bóg w nim złożył.

 

  Jeśli chcesz oddziaływać na drugiego, zapamiętaj tę złotą zasadę: nigdy nie podchodź od strony negatywnej lecz zawsze od pozytywnej.

 

  Bliźni jest niezmiernie uczulony na opinię otoczenia. Obojętność, brak zaufania, a jeszcze bardziej pogarda paraliżują go i skazują na stagnację.

 

  Jeżeli chcesz oddziaływać na drugiego, najpierw szczerze go pokochaj, inaczej nie posuniesz się naprzód nawet krok. Następnie, pomimo wszystko, obdarz swoim zaufaniem, a wreszcie podziwiaj go, bo w każdym jest coś godnego podziwu.

 

  Kochaj, zaufaj, podziwiaj naprawdę. Nie wystarczy, że tak czujesz w sercu. Powiedz to. Drugi człowiek zawsze tłumaczy sobie twoje milczenie jako potępienie, a im jest słabszy, tym bardziej to milczenie popycha go do zniechęcenia.

Myśl sobie:

„Niewiele znaczę w jego oczach”.

„Uważa mnie za niezdolnego, za biernego”.

„Gardzi mną”.

„Ależ musi czuć do mnie wstręt”.

I zaraz podsumuj z goryczą: „W gruncie rzeczy ma rację”.

 

 Nigdy nie myśl o drugim: „Przewyższam go”, ale myśl: „Pod pewnym względem jest więcej wart ode mnie”. W pierwszym przypadku przybijesz go, w drugim zachęcisz i dodasz otuchy.

 

 Drugi człowiek ma skłonność do stawania się takim, za jakiego go uważasz i jak go traktujesz.

  Jeżeli o kimś myślisz bardzo źle, to nie ma sensu, byś próbował oddziaływać na niego. Zanim podejdziesz do niego, postaraj się swój sąd zweryfikować.

 

  Szczera pochwała wywiera magiczny wpływ. Jeżeli chcesz, żeby drugi człowiek robił postępy, szczerze go pochwal. To zawsze możliwe. Popatrz na niego, dostrzeż jego zalety, uzdolnienia, postaw je w pełnym świetle; wiele z nich jest ukrytych przez niedbalstwo, przez zniechęcenie. Ukazać mu je, to obdarzyć go nimi na nowo, to zbawić go, gdyż Bóg potępia tego, kto zakopuje swoje talenty.

  Doszukując się zalet drugiego i chwaląc go za nie, nie stajesz się schlebiającym hipokrytom, ale czcicielem Ojca. Gdy w duchu wiary zbliżasz się ze czcią do drugiego, jesteś na drodze ku Bogu, bo to On w każdym składa swoje dary.

 

 Okazuj zaufanie, zawsze okazuj drugiemu zaufanie, mimo pozorów, mimo rozczarowań.

  Jeżeli mówisz komuś: „Nic z ciebie nie będzie”, to tamten , już i tak mając za sobą dużo niedobrych doświadczeń pomyśli: „To prawda... ' i nawet nie spróbuje zdobyć się na żaden wysiłek.

  Jeżeli powiesz: „Jeszcze trochę wysiłku i cierpliwości, a na pewno dojdziesz do czegoś”, to tamten pomyśli: „Może ma rację”, i przyjdzie mu chęć spróbować.

 

  Jeżeli ukradł, nie powtarzaj mu nieustannie: „Jesteś złodziejem”. Powiedz mu: „W gruncie rzeczy nie jesteś złodziejem, tylko ci się tak przytrafiło (albo na skutek przyzwyczajenia), ale przy wysiłku wyjdziesz z tego”.

 

  Jeżeli mimo wszystko musisz zrobić wymówkę, potępić czyjąś postawę lub czyn, zacznij od szczerej pochwały za coś dobrego, za postęp w czymś, za jakiś sukces. Sama tylko wymówka rozgoryczy, utwierdzi w uporze lub zniechęci. Jeżeli chcesz, żeby pomogła, tamten powinien być przygotowany na jej przyjęcie.

 Nie chodzi o zgodę na zło, ale o zachętę do dobrego.

 

  Nie grzeb nieustannie w popiele, lecz od razu pochyl się nad czerwonym żarem, choćby by był malutki; podsyć go, dmuchaj, a rozpalisz płomień... To znaczy podsycaj w drugim człowieku choćby najmniejszy wysiłek, najmniejszy postęp i ciesz się serdecznie. Twoja radość i uznanie obudzą w nim jego możliwości. Bardziej w nie uwierzy, pójdzie szybciej i dalej.

 

  Chcesz oddziaływać na drugiego? Zapomnij o sobie. Jeżeli myślisz, że możesz coś zrobić, stawiasz przeszkody. Możesz tylko przygotować teren, oczyścić drogę. Bóg pracuje od dawna, to On zbawia i odkupuje.

  Oddziaływać na drugiego to iść na spotkanie wszechpotężnej, przemieniającej go Miłości.

 

  Zniechęca cię grzech, którego nie możesz nie stwierdzić u tamtego? Powtarzaj sobie słowa św. Pawła: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20).

  Nie ma i nie będzie na ziemi nikogo, kto by upadł tak nisko, żeby mógł wymknąć się nieskończonej miłości Boga. Nie masz prawa nie kochać i nie okazywać zaufania, gdy Bóg kocha i okazuje zaufanie.

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates