Mój dzień – Niedziela

 Od poniedziałku do soboty, każdy mój dzień podobny jest jeden do drugiego. Rano modlitwa taka dłuższa, pełniejsza, z rozważaniem. Potem praca, Msza Święta, rodzina, modlitwa, spoczynek. W każdym takim dniu przebija się pośpiech, stres, zmęczenie.

Przychodzi niedziela… Rano modlitwa, taka jak zawsze. Potem czas na bibliotekę… Otwieram drzwi, wchodzę, czuję ciepło, zapach starych książek, drewna. Wiem, że tutaj spotkam Boga, ale inaczej niż codziennie.

 Czas zatrzymuje się. Nigdzie się nie śpieszę. Oglądam książki, które potem opiszę w gazetce parafialnej. Przeglądam je, czytam, rozmyślam. Zastanawiam się, co Pan Bóg mówi do mnie przez te słowa. Czytam o Nim i o innych, którzy starali się żyć Jego życiem. Napełniam się tą ciszą i spotkaniem z Nim.

 Każdy czytelnik jest łaską od Boga, gdy przychodzi do biblioteki, jest częścią mojego spotkania z Nim. Kończy się mój dyżur. Opuszczam bibliotekę z uczuciem sytości, a zarazem pragnienia następnego takiego spotkania. Mąż już czeka na mnie, razem idziemy do kościoła. Będąc na Mszy Świętej, czuję się tak, jakbym jeszcze nie zamknęła drzwi od biblioteki. Jestem bardziej niż zwykle skupiona, zamyślona… Dalej trwa moje spotkanie z Nim. Wychodząc z kościoła, powoli wracam do rzeczywistości. On jest we mnie. Widzę Go w mężu, dzieciach, mijanych ludziach. Każda sytuacja to On, każda chwila to On.

 Radość we wspólnym spacerze, obiedzie, rozmowie. Tak umocniona Bogiem, razem z mężem, wkraczam w poniedziałek, początek tygodnia pracy, pośpiechu, stresu… z nadzieją, że przyjdzie znów ten dzień – Niedziela.

 

Krystyna

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates