Mój szary dzień w Twoim świetle

Otwieram oczy i widzę szary jeszcze sufit, za oknem wstaje szary świt. Pierwsza moja myśl biegnie do Boga: „Tylko dla Ciebie, mój Panie, otwieram oczy, dla ciebie wstaję”… i doprawdy nie mam żadnego innego powodu, który potrafiłby ściągnąć mnie z łóżka o tak wczesnej porze. Powodu, który byłby wystarczający, by pójść do pracy jak wczoraj. Szary dzień..., idę drogą. Szare samochody i szarzy ludzie w autobusie o szarych spojrzeniach... Snuję kolejną myśl: „Tylko dla Ciebie, idę dziś znów przekładać te same, szare papiery”.

Ofiarowanie. Milknę. Cisza, w której trwam pochodzi od Ciebie. Codziennie, przed pracą, 20 minut, w ławce w kościele przy dworcu. Widzę te same twarze, te same zgarbione plecy, słucham tych samych zardzewiałych już głosów staruszek śpiewających Godzinki. Co dzień ta sama lekcja wiary płynąca od tych pięknych, pomarszczonych wiekiem twarzy. „Pani, wysłuchaj modlitwy nasze”. Pani, Pani Szkaplerzna, tulę się pod Twój płaszcz. Trwam i... znów Twoja uboga cisza. Kilka słów Pisma Świętego karmi mnie na cały dzień: „Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną” (J 10,27).

Przez 8 godzin zajmuję się rzeczami, ważnymi lub błahymi, i widzę jak temperujesz nimi mój charakter. Uczysz ciszy, uczysz cierpliwości, uczysz zaparcia się aż do bólu, uczysz miłości nieprzyjaciół. Im bardziej mnie uciska codzienna szarość, tym większe oddanie, a nawet poddanie się Tobie. Uczę się także z każdą chwilą mieć puste ręce. Jakże ważna jest dla mnie ta nauka!
W drodze do domu wstępuję na kilka chwil adoracji. Głęboki ukłon dla mojego Pana, gdy nie ma nikogo w ławkach. Brak słów, często łzy na wspomnienie minionego już dnia. Później dom, ukochany mąż, domowe krzątanie i… już noc, a jutro ranek z szarym sufitem i wiara przeniknięta zaufaniem, że Chrystus tę szarość przemienia.

Ines

 

 

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates