Rozważania na IV Niedzielę Wielkanocną

- Niedzielę Dobrego Pasterza – 22.04.2018

 

    Fragment książki Eremity - "Wprowadzenie do modlitwy  mistycznej" - wydanej przez  Wydawnictwo eSPe - 2011   

 

GLORYFIKACJA LUDZKIEGO UBÓSTWA 

  

 Nie, wierzyć w Wielkanoc nie jest

prawdziwą wiarą:

zbyt piękny jesteś na Wielkanoc!

 

To Noc, moje światło i moja radość,

prawdziwa wiara to nie znać Cię;

sama świadomość, że ty mnie znasz,

czyni mnie bardziej sobą w głębi mej istoty.

 

 

  Zawsze pamiętajmy, że nasze słabości nie muszą stanowić przeszkody dla naszego zbawienia, lecz mogą okazać się pewną drogą wiodącą do Bożego miłosierdzia - tego miłosierdzia, które adorować będziemy z wdzięcznością w raju.

 

  To, w kilku słowach, jest sednem teologii Pawłowej, jak również myśli Janowej: oto szkoła naszych niedostatków, będących wspaniałymi nauczycielami, kiedy ofiarujemy je Jezusowi z pokorą i wdzięcznością.

 

  Nasze słabości uczą nas, że w Panu możemy wszystko, ale że nic nie możemy, jeśli polegamy na jakiejś fantomatycznej cnotliwości.

 

  Ludzka grzeszna natura została dopuszczona przez Ojca niebieskiego. Jest częścią naszego istnienia i bynajmniej nie najgorszą spośród sytuacji w jakiej my, stworzenia Boże, możemy się znaleźć. Nasze niedostatki bowiem, kiedy zostają przez nas zaakceptowane w wierze, stają się jak gdyby pustą formą, w którą Chrystus wlewa swoje miłosierdzie i swoje własne życie. To w niej, a nie w formie wyimaginowanej doskonałości ziemskiej, stajemy się dziećmi Bożymi.

 

  Z Jezusem grzech nie jest już przekleństwem, lecz wyznacznikiem głębi miłości Ojca, jak uczy nas przypowieść o utraconym i odnalezionym synu (por. Łk 15,11-32).

 

  Dlatego, bracia, kiedy pewnego dnia zauważycie w sobie słabość serca, której do tej pory nie odkryliście, nie ignorujcie jej. Ale też nie czujcie się z jej powodu przygnębieni! Raczej postawcie sobie pytanie, w którym miejscu owej słabości kryje się Jezus Chrystus, aby objawić się potem w was z jakąś łaską i pozwolić wam wejść w jedność z Bogiem.

 

  Posłuchajmy słynnych słów Apostoła Pawła: "Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: "Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali". Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny" (2Kor 12,7-10).

 

  Powiem wam coś jeszcze: relacje miłości pomiędzy Ojcem, Synem, i Duchem Świętym są doskonałym trynitarnym wyrazem owej gloryfikacji słabości (łac. glorificatio graciliataris), chociaż w stopniu, który nieskończenie przekracza naszą zdolność pojmowania.

 

  Ofiarowując nasze nic, wchodzimy w kolejny etap pielgrzymki mistycznej i zdajemy sobie z tego sprawę dzięki zmianom, jakie zaszły w naszej modlitwie.

 

  Zamiast wiele małych cudów, będziemy prosić tylko o jedno: "Panie, nie pragnę niczego innego, chcę tylko Cię widzieć, widzieć Twoją Boskość we mnie. Obym ja był w Tobie! Poza tym, jeśli czychające na mnie cierpienia pomogą mi być pokorniejszym i bardziej powierzyć się w Twoje dłonie, to ofiarowuję Ci je z całego serca, weź moje cierpienia dla siebie". Posługując się tego typu modlitwą, wyrażamy przed Panem błaganie będące echem Psalmu 27: "O Tobie mówi serce moje: Szukaj Jego oblicza! Szukam, o Panie, Twojego oblicza" (Ps 27,8).

 

  Jak zareaguje Pan? W taki sposób: "On wziął na siebie nasze słabości" (Mt 8,17).

 

  Niezależnie od wielu znanych nam definicji łaski, taki jest jej ostateczny efekt, będący prawdziwym Boskim światłem. Dusza bowiem, jeśli pije swój kielich aż po samo dno i staje się obrazem Chrystusa ukrzyżowanego, a następnie ofiaruje ten kielich Ojcu, współuczestniczy w Jezusowym podporządkowaniu się woli Boga na krzyżu.

 

 Nikt z was zatem niech już nie zapomina, że nasza kruchość jest trampoliną, z której odbijemy się wraz z Jezusem Chrystusem, aby spocząć na łonie Ojca.

 

  Jeżeli zaakceptujecie w waszych sercach ten horyzont, stopniowo już nic nie będziecie robić z zawiści czy chełpliwości, a waszych bliźnich zawsze będziecie uznawać za lepszych od was samych (por. Flp 2,3), osiągając w ten sposób siódmy stopień pokory, jak zapewnia św. Benedykt w siódmym rozdziale swojej Reguły.

 

  Na przykład, kiedy dowiecie się, ze ktoś prowadzi rozwiązłe życie, powiecie: "Ja widzę w tej osobie miłującą obecność Chrystusa". Oznacza to, że wasze serce, akceptując siebie, jest zdolne otworzyć się na grzeszników na wzór serca Chrystusa.

 

  Widzicie, że plany Boga są inne niż nasze, zarówno jeśli chodzi o cel, jak i w kwestii środków, dzięki którym go osiągamy. My, myśląc, że jesteśmy inteligentni, szukamy nieba na ziemi. W ten sposób przywiązujemy się do słów uznania albo uprzejmych uwag przyjaciół i kolegów, a może i proboszcza oraz wszystkich tych, którzy - jak sądzimy - powinni nas głaskać i chwalić.

 

  Co więcej, sukcesy uważamy za rekompensatę, która należy się nam za wycierpiane upokorzenia, zaś przeciwności wydają się nam czasami zemstą Boga za nasze grzechy. Zawsze dziwi nas widok cyników i pyszałków żyjących w dostatku, i cnotliwych doświadczających cierpienia. A przecież taki jest świat. Przywołuję słowo świat w znaczeniu używanym przez Apostoła Jana: jest to struktura wszystkich rzeczy niewynikająca z Bożego planu, lecz z upadku człowieka.

 

  My natomiast będziemy zachowywać się inaczej. Od tej pory każdego dnia będziemy przyjmować upokorzenia bez wewnętrznej walki. Warto spróbować: trudno jest postawić tylko pierwsze kroki, lecz potem stanie się to przyzwyczajeniem podtrzymywanym przez łaskę.

 

  Być upokarzanym i bezwartościowym - pokochanie tego stanu to łaska, prawdziwa łaska, olbrzymia łaska! Prosimy o nią w modlitwie, zachowując pogodne serce.

 

 

 

  W ten sposób, mówię to z mojego doświadczenia, zaczynają się owe mistyczne doświadczenia, które poprowadzą do niezmiennego pokoju, niewypowiedzianej radości, pochodzącej nie z tego świata świadomości marności naszych lęków.

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates